A więc nadeszła upragniona sobota, ale niestety moje plany legły w gruzach.
Rano zadzwoniła do mnie Justyna z informacją, że wróciła wczoraj wieczorem do domu. Powiedziała mi także, że są 86 urodziny powstania miasta i że będzie jakiś tam jeszcze mało znany raper. Dobrze wiedziała, że będę chciała wtedy iść, ponieważ wiedziała, że rap to moje drugie życie. Od czasu do czasu siadam i po prostu piszę zwrotki. Jedna z nich :
"Ból na twarzy, zostawienie za sobą cierpienia
jedno spojrzenie, które nie ma jednego znaczenia
twarze ludzi z przeszłości zostają w pamięci
w naszych oczach bliscy, będą niczym święci
jak opisanie ich życia, w naszej świętej księdze
do której wracamy, układając na niej ręce
i przewracamy te kartki, odtwarzamy te wspomnienia
które do nieba, trafiają z głębokiego podziemia
na ścianach zdjęcia, ważne fotografię
patrząc na nie uwierz, łez zatrzymać nie potrafię
blask w oku, motywacja do walki z samym sobą
by spełnić pokładane nadzieje, pójść tą drogą
na chwilę zasnąć, budząc się gdzieś indziej
w środku strach, jak na setnym piętrze w windzie
krew w żyłach krzepnie, przed oczami mam przeszłość
walka z emocjami we wnętrzu, jak o niepodległość"
Więc zadzwoniłam do Leszka i powiedziałam co się stało. Nie był On zadowolony z tej informacji, ale powiedział, że możemy w takim razie spotkać się na tej imprezie albo ostatecznie w niedzielę.
Dziś też wracają moi bracia, nie byłam zadowolona z tego, bo wiedziałam że teraz więcej czasu będę musiała spędzać w domu.. Bo ich zdaniem dziewczyna powinna siedzieć w domu, a nie spędzać czas w towarzystwie pijących i palących..
Ja jestem innego zdania, bo po prostu kiedy siedzę w domu to dostaje szału, a od czasu do czasu fajnie jest wypić jakieś piwo.
Zaczęłam się szykować na wieczór. Lubię luźny styl więc nałożyłam luźne dżinsowe spodnie, szarą bokserkę z napisami i na szyi zawiązałam sobie prostą czarną bluzę w razie gdyby zrobiło się zimno.
Pojechałam z Justyną pociągiem było to 10 min drogi. Chciałam Ją zabić gdy się okazało, że dopiero na drugi dzień występuje raper. Dziś występował Piaseczny, który nawet nie śpiewał sam..
Nie mogłam wytrzymać tego jęczenia więc udałam się z Natalką na małe piwko. Nie byliśmy pełnoletnie, ale normalnie kupowaliśmy piwa czy też papierosy. Wypadło na mnie, że mam iść do sklepu, ponieważ podobno starzej wyglądam blabla..
Nie chcąc słuchać już tego proszenia weszłam do sklepu, kupiłam po dwa piwa.. Usiedliśmy na ławeczce i zaczęliśmy wspominać stare lata, nasze wybrykii. Jak to często wychodzi, nie skończyło się na dwóch piwach. Weszliśmy na jakiś dach magazynu, ale oczywiście jak zawsze policja musiała przerwać zabawę.
Pytali czy jesteśmy pełnoletnie, czy piliśmy. Zgodnie odpowiedziałyśmy, że jesteśmy pełnoletnie i nic nie piliśmy. Na szczęście nie musiałyśmy dmuchać, skończyło się tylko na upomnieniu.
Oblaliśmy to piwem i musieliśmy iść na pociąg, bo potem byśmy miały powrotny o 6 rano ..
Nie powiedziałam nic dla Justyny o Leszku, bo niby co miałam powiedzieć ? przecież nawet Go nie znałam.
Wróciłam do domu, braci jak zwykle nie było. Weszłam na fb, za chwilkę dostałam wiadomość od Leszka
-Jak tam, impreza się udała ?
-A weź przestań, szkoda gadać
-A Ty w domu jesteś ?
-Tak już jestem, bo myślałam że bracia będą, ale jak narazie to nikogo nie ma.
-Ooo to sama siedzisz i mnie nie zaprosisz ? ;(
-Przepraszam Cię bardzo, gdzie moje maniery. Jak chcesz to wpadaj i w rekompensatę dostaniesz prezent.
-Ok, zaraz będę.
Po tej wiadomości nic już nie pisał, myślałam że po prostu droczy się ze mną czy coś. Ale po kilku minutach dostałam sms'a gdzie ma czekać na mnie. Napisałam, że ma czekać na mnie na przystanku przy którym mijał mnie.. I teraz zastanawiałam się czy na pewno mam wyjść do Niego, czy to będzie dobra decyzja.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam bardzo, że tamten rozdział był tak krótki. Ale za to dodam w tygodniu następny :)
I proszę komentujcie co Wam się podoba, a co nie
Zwrotka, którą dodałam napisałam sama
Trzymajcie się ;))
niedziela, 28 kwietnia 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
Rozdział IV
Przepraszam bardzo za to, że nie dodawałam nowych rozdziałów.. Ale po prostu zwątpiłam w to, że ktoś w wgl to czyta.. A na dodatek nie miałam trochę kłopotów..
Miłego czytania :). I proszę komentujcie, bo mi naprawdę na tym zależy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mijał już 3 dzień, a Leszek nie odezwał się do mnie. Zwątpiłam już w to, że się do mnie odzewie.
Wpadłam na pomysł żeby znaleźć Go na Facebook'u. Nie było trudno, bo okazało się, że mamy wspólnych znajomych.
Napisałam do Niego i po kilku chwilach odpisał mi. Byłam taka szczęśliwa chodź nie wiem czemu, bo nawet Go nie znam..
Jestem dość odważna, ale w sprawach sercowych jestem wrażliwa i nieśmiała. Zawsze mówiłam, że to chłopak musi zrobić pierwszy krok i takie inne głupoty..
Ale teraz postanowiłam sama napisać czy by nie chciał z Sebastianem wpaść posiedzieć, pogadać.
Odpisał, że bardzo chętnie, ale wraz z kolegą pracuje i tylko w weekendy mają czas wolny i temu się nie odezwał do mnie, bo po prostu był zapracowany.
-"Wiesz ja bardzo chętnie do Ciebie wpadnę w weekend, ale wolałbym porozmawiać z Tobą w cztery oczy" Gdy to przeczytałam naglę wybuchnęłam radością, ale z drugiej strony bałam się tego spotkania, bo tyle się słyszy o porwaniach, gwałtach..
Pod pretekstem, że głupio tak mi zostawiać Kamilę. Opisałam, że jednak wolała bym się spotkać w czwórkę.
Nagle zgasło wszędzie światło. Pomyślałam pięknie.. Nie mam Jego numeru, a gdy pewnie łaskawie oddadzą prąd to Jego nie będzie
Ale czekajcie.. nagle sms przyszedł "Jakby co to zapisz sobie mój numer i przemyśl moją propozycję . Leszek :)." Pomyślałam, że i tak nie mam nic do stracenia więc umówiłam się z Nim na sobotę wieczór.
Nie mogłam się doczekać soboty, chodziłam ciągle szczęśliwa i nawet codzienne smutki nie mogły tego popsuć.
Nadeszła upragniona sobota, ale o takim przebiegu akcji nawet nie myślałam..
Miłego czytania :). I proszę komentujcie, bo mi naprawdę na tym zależy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mijał już 3 dzień, a Leszek nie odezwał się do mnie. Zwątpiłam już w to, że się do mnie odzewie.
Wpadłam na pomysł żeby znaleźć Go na Facebook'u. Nie było trudno, bo okazało się, że mamy wspólnych znajomych.
Napisałam do Niego i po kilku chwilach odpisał mi. Byłam taka szczęśliwa chodź nie wiem czemu, bo nawet Go nie znam..
Jestem dość odważna, ale w sprawach sercowych jestem wrażliwa i nieśmiała. Zawsze mówiłam, że to chłopak musi zrobić pierwszy krok i takie inne głupoty..
Ale teraz postanowiłam sama napisać czy by nie chciał z Sebastianem wpaść posiedzieć, pogadać.
Odpisał, że bardzo chętnie, ale wraz z kolegą pracuje i tylko w weekendy mają czas wolny i temu się nie odezwał do mnie, bo po prostu był zapracowany.
-"Wiesz ja bardzo chętnie do Ciebie wpadnę w weekend, ale wolałbym porozmawiać z Tobą w cztery oczy" Gdy to przeczytałam naglę wybuchnęłam radością, ale z drugiej strony bałam się tego spotkania, bo tyle się słyszy o porwaniach, gwałtach..
Pod pretekstem, że głupio tak mi zostawiać Kamilę. Opisałam, że jednak wolała bym się spotkać w czwórkę.
Nagle zgasło wszędzie światło. Pomyślałam pięknie.. Nie mam Jego numeru, a gdy pewnie łaskawie oddadzą prąd to Jego nie będzie
Ale czekajcie.. nagle sms przyszedł "Jakby co to zapisz sobie mój numer i przemyśl moją propozycję . Leszek :)." Pomyślałam, że i tak nie mam nic do stracenia więc umówiłam się z Nim na sobotę wieczór.
Nie mogłam się doczekać soboty, chodziłam ciągle szczęśliwa i nawet codzienne smutki nie mogły tego popsuć.
Nadeszła upragniona sobota, ale o takim przebiegu akcji nawet nie myślałam..
Subskrybuj:
Posty (Atom)