piątek, 30 listopada 2012

Rozdział II

Byłam tak wkurzona, że nie myślałam o tym co ten chłopak może mi zrobić. Kiedy się koło mnie zatrzymał zobaczyłam otwierające się okno.
-Może podwieźć ?
-nie dziękuje, na wkurwienie dobrze mi zrobi spacer
-ale jesteś tego pewna ?
-po polsku nie rozumiesz, czy co ?!- zaczęłam się na Niego wydzierać
-ale uśmiechnij się, bo dziewczyna brzydko wygląda kiedy się smuta
-odwal się od de mnie koleś ! - krzyknęłam i skręciłam w uliczkę żeby zgubić natrętnego kolesia

Szłam myśląc cały czas o tym kolesiu. Nie powiem koleś był przystojny. Miał niebieskie oczy, które po protu uwielbiam i krótko ścięte włosy. Koło Niego siedział chłopak, wyglądał na jakieś 13 lat.
Dochodziłam już pod szkołę..
Spojrzałam na parkin pod szkołą. Te samo auto, które zatrzymało się koło mnie. Modliłam się żeby nie było to auto tego natrętnego kolesia.. Niestety moje modlitwy nie zostały wysłuchane.
Podchodząc do grupy, czułam się nie komfortowo  Ten sam natrętny chłopak krzykną - Nie lepiej by było jakbym Cię podwiózł ?.
Chłopak szczerzył się do mnie, nie wiem czemu, ale ja też się uśmiechnęłam. 

Iza zaczęła nas przedstawiać : Kamil- chłopak, który przyjechał do Niej, nawet niezłe ciacho z niego,
Sebastian- nie był przystojny, ale za to miał poczucie humoru, Paweł chłopak, który siedział na miejscu pasażera zaraz obok kierowcy (brat chłopaka Izy) . I w reszcie ostatni chłopak, który najbardziej mnie ciekawił - Leszek (wszyscy zawracają się do Niego- Lesio;d ) Trochę rozśmiesza mnie te imię ;).
Nie byłam zadowolona z Jego obecności.. Ja się na Niego wydarłam, a teraz stoi jak głupi i się uśmiecha.
Siedziałam na schodach przed szkołą wraz z Kamilą, Izą i Pawłem. Sebastian z Lesiem huśtali się na huśtawkach, wygłupiali się jak dzieci. Krzyczeli do mnie i Kamili żebyśmy poszły, ale woleliśmy porozmawiać z Izą. Jednak chłopak widać, że chciał zostać sam na sam. Więc zostawiliśmy ich samych, a same poszłyśmy do chłopaków. Chłopaki dogryzali sobie tekstami. Przez ten czas spędzony na rozmowach z Leszkiem, zmieniłam zdanie co do Niego. Niestety mama Kamili zadzwoniła, żeby już wracała po było już dobrze po 22. Z niechęcią pożegnaliśmy się z chłopakami, uparli się, że nas podwiozą. Ja nie chcąc aby wiedzieli gdzie mieszkam wysiadła koło Kamilii domu i powiedziałam, że dziś u Niej nocuje. Nasi nowi koledzy odjechali, a Kamila postanowiła, że mnie kawałek podprowadzi. Szliśmy tak już z 2 min kiedy zobaczyliśmy nadjeżdżający samochód.. Chłopaki oczywiście musieli się przytrzymać, pogadaliśmy z Nimi z 5 min i wtedy Leszek poprosił Nas o nr, Kamila z chęcią podała. Ja myśląc, że się wywinę powiedziałam, że muszę iść już, niestety Leszek krzykną do mnie ej, a Ty blondyneczko czemu nie podałaś swojego nr. Niestety musiałam podać aby się odczepił. Wreszcie odjechali, pożegnałam się z Kamilą i postanowiłam wracać do domu. 
W domu nie mogłam przestać myśleć o Lesiu o Jego pięknych oczach i uśmiechu. Czekałam na sms od Niego, niestety byłam tak zmęczona, że usnęłam.... 

~~~~~~~~~~~~~
Jak wam się podoba rozdział ? :)
Następny postaram się dodać jutro.
Czekam na komentarze i cenne uwagi ;)
Baj :*

wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział I

Wstałam tak jak codziennie o 13. Pomyślałam "kolejny nudny dzień przed de mną".   Poszłam przygotować ubrania, jeszcze zahaczyłam tylko o swoją torbę, aby z niej wyjąć paczkę L&M. Po skończeniu papierosa, wzięłam odprężający prysznic.

Zeszłam na dół aby zjeść śniadanie, albo obiad sama nie wiem.. bo było już dobrze po godzinie 14.
Po "porannych" czynnościach zadzwoniłam do swojej najlepszej kumpelki Justyny, uczyłam się z
Nią razem w podstawówce i bardzo się ze Nią zżyłam jest dla mnie jak siostra
-Siema -powiedziałam
-Hej - odpowiedziała
-może gdzieś się przejdziemy ?
-niestety, ale nie ma mnie w domu, wczoraj wraz z rodzicami pojechałam do Krakowa, ale za dwa dni wracamy.
-eh, szkoda.. no cóż wymyślę coś innego. Jak wrócisz to odezwij się do mnie. Pa.
-Pa.

Postanowiłam, że przejde się na spacer z psem (Tobim).
Mama jest bardzo zajęta pracą, bo przecież ktoś musi utrzymywać rodzinę, a ojciec.. pewnie jak codziennie leży pijany pod sklepem.
Wracając ze spaceru pomyślałam, że skorzystam z tak ładnego dnia i się poopala w ogródku.
Zaszłam jeszcze tylko do domu po telefon, słuchawki, koc i coś do picia.
Opalałam się tak z 2 godziny, gdy usłyszałam wjeżdżający na podwórko samochód mamy, udałam się do Niej.
Pomogłam rozpakować jej zakupy i poszłam się wykąpać. Zeszłam na dół aby coś zjeść. W tej tej samej chwili Jej ojciec wpadł pijany do domu. Zaczął wyzywać mnie i mamę. Wybiegłam z domu rzucając tylko do  mamy, że ide się przejść. Następnie zadzwoniłam do swojej koleżanki Kamili. Kamila była w moim wieku (16 lat), poznałyśmy się  przypadkiem na ulicy.
-Siema, idziemy pod szkołę ?
-Hej, ja właśnie jestem wraz z Izą czekamy na Jej chłopaka, który ma przyjechać z kolegami, ale jak chcesz to wpadaj.
-dobra będę za 10 minut.

Włączyłam muzykę, odpaliłam papierosa i szłam tak w kierunku szkoły.
Nagle zatrzymał się mnie czarne audi, chłopak kierujący samochodem zaproponował , że mnie podwiezie...

~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak podoba się  rozdział ? Przepraszam za błędy, nie miałam czasu sprawdzić.  Jest to moje pierwsze w życiu opowiadanie, nie wiedziałam nawet jak się do niego zabrać, ale coś wymyśliłam ;). Zostaw po sobie komentarz abym wiedziała, że ktoś to wgl czyta.
Baj ;)